wtorek, 20 stycznia 2009

gruba wyzwolona - french sequel

Po pięciu tygodniach gruba wyzwolona, wydarła się z okowów miłości jak smok wypełzła z dusznej od siarczanów jamy, oddycha już swobodnie i trzyma w ręku sztandar. Na nim jak byk napisane „daj mi spokój,idź już sobie, wychrzaniaj”. Na ustach jakiś przyjemny lejtmotyw. Coś w deseń dźwięcznego „dziewczyno, spierdalaj, nie zawracaj mi więcej głowy”.
Gruba już wyzwolona, uniosła swoje wielkie cielsko z podłogi. Po miesiącu miłosnej katorgi już jest syta i zdrowa, już się zbiera w sobie, już taka jak dawniej – umiarkowanie ciężka i cholernie przytomna.
Tą miłość trzeba było odrzucić, wyrwać się z niej jak z nieprzyjemnej lekcji chemii w liceum. A dla niefortunnej dziewczyny niezgrabnie skreślić pisakiem na ścianie „feromonie, adieu”.


1 komentarze:

Anonimowy pisze...

chcialam to ostanio fotografowac. Tylko chcialam zeby wszyscy mezczyzni z obrazu byli kobietami przebranymi za mezczyzn a sztandar tzymal czarny transwestyta... problem byl z czarnym transwestyta. nie zanam zadnego