poniedziałek, 1 grudnia 2008

Iris & Killer

Blossoming flower przegina się do mnie przez brzeg swojego z kundlem łoża „wracaj do polski, dziecino. Nic tu po tobie, tylko nam miejsce zabierasz, tylko mi psa na marne łasisz a pies wierny, pies mój”.
Killer mruczy pod nosem że zimno im w pościel nanoszę.
„Wracaj do zimna, do chłodów w południe i w nocy, wracaj gdzie pieprz rośnie a nas tutaj zostaw w rozkwicie, psa zostaw mi z nosem w cieplej od wielkiej miłości misce”

Więc idę w ten niż co tu najpewniej przybył ze wschodu, wtulam się w chodnik i w pluchę. Myślę – już tylko z goryczą - o kundlu i jego złośliwym zwierzchniku-kwiatuszku.

2 komentarze:

Mari Paz pisze...

wracaj gdzie pieprz rośnie a nas tu zostaw w rozkwicie kogo? czego? i tu postawiłabym tę przydawkę dopełnieniową, z której się tak śmieję, czyli rozkwicie miłości, żeby zestawić pieprzenie z kochaniem. aniu.

ralph.ellison pisze...

nie masz po co wracac, tu wszystko wyglada tak samo