Miedziak srebrzy się w ręce, a ręka ani drgnie. Chciałabym wsunąć jej w kieszeń srebrnika, zrobić z niej judasza albo przekupnego żyda, pojęczeć jej w ucho „zostań, zostaw choć drobiazg po sobie, jakiś bo ja wiem, zapach na poduszce albo swoją papierosową lufkę, zostań jeszcze chwilę to ci tym pieniążkiem słono zapłacę, zawiąże białe buty w grudniowym błocie, zostań to ci się z tym drobniakiem nisko pokłonię” -Na co ona- „muszę wracać” trzaska drzwiami, jedzie metrem na aryjskie Belleville. Nic tu po niej. Koniec.

3 komentarze:
widze aniu, ze co seks to notka :) czemu tak rzadko piszesz? heheh...
cicho badz potworze, jeszcze sie wyda:)
mialas mi cos wyslac, pamietaj.
Prześlij komentarz