poniedziałek, 15 grudnia 2008

Anna Mimouni gubi pieniążek w progu

Wkłada na siebie spodnie, tak się w nie ciśnie – wypadł ci pieniążek – mówię a potem myślę –pozbieram, oddam, schylę się przed nią, taką rosłą, postawną, wyższą ode mnie o głowę Żydowską Królewną.
Miedziak srebrzy się w ręce, a ręka ani drgnie. Chciałabym wsunąć jej w kieszeń srebrnika, zrobić z niej judasza albo przekupnego żyda, pojęczeć jej w ucho „zostań, zostaw choć drobiazg po sobie, jakiś bo ja wiem, zapach na poduszce albo swoją papierosową lufkę, zostań jeszcze chwilę to ci tym pieniążkiem słono zapłacę, zawiąże białe buty w grudniowym błocie, zostań to ci się z tym drobniakiem nisko pokłonię” -Na co ona- „muszę wracać” trzaska drzwiami, jedzie metrem na aryjskie Belleville. Nic tu po niej. Koniec.

3 komentarze:

bobbas pisze...

widze aniu, ze co seks to notka :) czemu tak rzadko piszesz? heheh...

anoutsch (anucz) pisze...

cicho badz potworze, jeszcze sie wyda:)

ralph.ellison pisze...

mialas mi cos wyslac, pamietaj.